You are currently viewing Martwy kąt

Martwy kąt

Każdy rejs zaczyna się od marzenia o celu. Widzisz port, do którego chcesz dopłynąć, szkicujesz trasę, sprawdzasz mapę. Wydaje ci się, że wszystko masz pod kontrolą.

Ale woda szybko uczy pokory.
Nie wybierasz kierunku wiatru ani wysokości fali. Nie zatrzymasz deszczu, nie uspokoisz sztormu. Możesz jedynie nauczyć się współpracować z tym, co większe od ciebie.

Jeśli wiatr wieje wprost z miejsca, do którego dążysz, nie ruszysz przed siebie na siłę – musisz halsować. Zygzakiem, powoli, czasem pod prąd własnej niecierpliwości. Tak samo jest w życiu: ograniczenia, które spotykasz, nie są karą, lecz wskazówką. Może nie od razu, ale zrozumiesz, że właśnie one pomagają ci nabrać prędkości.

Najgorsze, co można zrobić, to zatrzymać się w martwym kącie – w miejscu, gdzie żagle bezwładnie opadają, a łódź traci ruch.
Dopóki choć trochę wieje, masz szansę dopłynąć.

Dodaj komentarz